Catrice Allround Concealer

21:01

Witajcie,
Dziś chciałabym napisać Wam o pewnym "wynalazku" firmy Catrice. Jest nim mianowicie wspomniany w tytule Allround Concealer. Jak pisze na opakowaniu producent, jest to "zestaw pięciu kolorów korektora likwidujący wszelkie niedoskonałości skóry". I tu zaczynają się schody, ale zacznijmy od początku, czyli przedstawienia delikwenta. 


Dla przypomnienia paletka Never Let Me Go! i bohater dzisiejszego posta Allround Concealer


Po otwarciu - kolory beżowe

i kolory "maskujące"

"Napisy końcowe" dla lubiących czytać

Zacznijmy od opakowania. Zgrabne, przeźroczyste, pozwalające od razu zapoznać się z odcieniem poszczególnych kolorów. Beże służą do maskowania wszelkich niedoskonałości, zielenie ukrywają naczynka (rozszerzone, popękane), a róż cienie pod oczami. Kiedy pierwszy raz go zobaczyłam, pomyślałam,  że w końcu przydałby mi się taki zestaw, bo:
- po pierwsze nie mam,
- po drugie kończy mi się mój beżowy,
- a po trzecie spróbowałabym czegoś nowego. 
Zakup nie drogi i porównywalny  z moim dotychczasowym ulubieńcem od Essence Stay All Day 16h Long-lasting Concealer, czyli ok. 13 zł (Essence kosztuje około 11 zł). 

Poniżej prezentacja kolorów i konsystencji na palcach.



Kolory wydają się dość mocno napigmentowane. Konsystencja jest kremowa, trochę oleista w odczuciu, ale jakoś mnie to nie zniechęciło od nałożenia tego na twarz. 

Krycie? Jakie krycie, ja się pytam?! Zielony jest chamsko wręcz zielony i za chiny nie kryje czerwoności, beże po prostu znikają, a róż zbiera się w załamaniach zanim zdążę się zabrać za kolejny etap "tapetowania". 
Poniżej zdjęcie. Korektorowałam lewą stronę zdjęcia - oko i załamanie nosa oraz kawałek policzka. Efekt? Mizerny. Coś tam niby jest, ale nie ukrywajmy, twarzy po nieprzespanej nocy nie doprowadzi do stanu używalności. dodatkowo kremowo-oleista konsystencja sprawiała, że twarz dużo szybciej zaczęła mi się świecić i przetłuszczać.


Dałam mu jakoby drugą szansę w ten weekend, na wyjeździe. I tam o dziwo spisał się całkiem  nieźle. Jechaliśmy na północ, nad wodę. Mimo dodatnich temperatur, powietrze jest tam dużo bardziej zimne i wilgotne. I właśnie w takich warunkach korektory spisały się całkiem nieźle. Krycie nie poprawiło się, tu magii nie ma, ale jeśli chodzi o trwałość i ogólne odczucia, to było o niebo lepiej. Oleista konsystencja sprawowała się podobnie do jak kremy na zimę, tworząc barierę ochronną dla skóry. Mimo 6 godzin w podróży, makijaż bez poprawek nadal wyglądał całkiem nieźle. Żałuję tylko, że jedyne zdjęcie mnie to to w Torgelow (patrz poprzedni post Podróżniczo). Moim zdaniem, zestaw ten byłby niezły w siarczyste mrozy, niż w ciepłe dni, ale biorąc pod uwagę porę roku, to raczej już się ich nie doczekamy :)

Moja ocena:
Kolor: 3/5
Krycie: 3/5
Trwałość: 3/5
Dostępność: Drogerie Natura
Czy kupię ponownie? Raczej NIE.

Mam nadzieję, iż moja recenzja była dla was pomocna.

Do zobaczenia

Magda

P.S.

Mała zapowiedź kolejnych postów :)


You Might Also Like

7 komentarze

  1. Super lovely blog!

    xoxo,

    colormenana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you :) Your's pretty cool too.

      Magda

      Usuń
  2. Super lovely blog!

    xoxo,

    colormenana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Colors are ok but for me it's to oily :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze,że trafiłam na Twoją recenzję :) bo zastanawiałam się nad zakupem a teraz się na pewno nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam pomóc. Jak pisałam korektor zły nie jest, ale na pewno nie na ciepłe dni. U mnie sprawdza się na wyjazdach nad morze póki co.

      Usuń