Halloween na gotycka nutę

17:44

Witajcie,
chwila minęła zanim się ogarnęłam, ale w końcu jest - zapowiadany makijaż halloweenowy. Od jakiegoś czasu chodził mi po głowie taki mocniejszy, trochę udziwniony makijaż. Nie było jednak ani czasu, ani okazji aby takowy wykonać. W dodatku musiałam się zaopatrzyć w fioletowe cienie, których raczej brak w mojej kolekcji, ponieważ nie do końca współgrają one z moim typem urody i preferencjami. No, ale w końcu nadszedł ten dzień. Wyciągnęłam cienie, kredki, pędzle, aparat i zaczęłam tworzyć. Jako, że w głowie miałam dość konkretną wizję, obyło się bez poprawek. Przejdźmy więc do konkretów.




Zaczęłam od standardowego nałożenia podkładu, lekkiego korektora, pudru i wykonturowania twarzy bronzerem. Brwi są nietknięte, co widać zwłaszcza na lewej (mojej lewej) brwi. Ten przedziałek to, wbrew pozorom, nie blizna a taka mała cecha dziedziczna - moja mama ma identyczną :)


Następnym krokiem było wykonanie obrysu przyszłego makijażu, a jednocześnie przygotowanie powieki do "wchłonięcia" pigmentów. W tym celu wykorzystałam miękką, czarną kredkę do powiek.



A tak wygląda to po zrobieniu obu powiek. Jak widać kredkę nakładałam mniej więcej od 2/3 długości powieki oraz od 1/3 na linii rzęs. 



Następnie wszystko delikatnie roztarłam, wyrównując pokrycie. Do ego celu użyłam zwykłego patyczka kosmetycznego. Kredkę roztarłam także w kierunku nosa, tworząc coś na kształt motylka.


Na tak przygotowaną powiekę nakładamy cienie. Zaczynając od zewnętrznego kącika, pokrytego kredką, nakładam ciemnofioletowy cień (w moim przypadku jest to oberżynowe KOBO nr 209 Aubergine). Cieniem tym pokrywam jedynie miejsca pokryte wcześniej kredką. 



Następnie przystępuje do cieniowania fioletu, czyli nakładania coraz jaśniejszych jego odcieni w kierunku wewnętrznego kącika oka.  W tym przypadku użyłam bazarkowych (perłowych) cieni (paletka Meis Cosmetics nr 03). Na środkową część oka nałożyłam intensywnie wrzosowy cień, na wewnętrzny kącik zaś, lawendowo-beżowy. Dolną powiekę pokryłam jedynie powyższymi cieniami.


W mojej bazarkowej paletce znalazł się również cień-kameleon w odcieniu zielonkawo-brązowym. Postanowiłam go wykorzystać do zaakcentowania górnej części "motylka", czyli krawędzi pod brwiami aż do linii wzdłuż nosa, tworząc tym samym coś na kształt światłocienia.  Wewnętrzny kącik wraz z otaczającą go przestrzenią nosową wypełniłam białym matowym cieniem.


Kolejnym krokiem było obrysowanie oka ta samą czarna kredką. Umalowałam linię wodą dolnych rzęs dość obficie, a następnie delikatnie ją roztarłam na granicy rzęs i dolnej powieki. górną powiekę umalowałam od 1/3 jej długości, ale nie tworzyłam charakterystycznej "jaskółki" jak przy eyelinerze. 


Makijaż powieki wykończyłam fioletowym, metalicznym linerem, lekko wyciągając jego końcówkę ku górze. Wytuszowałam dość obficie rzęsy. Opcja dodatkowa to sztuczne rzęsy.


A teraz finisz:

  1. Zrobienie (przedłużonych ku środkowi) brwi  przy pomocy kredki do brwi oraz szarych i brązowych matowych cieni. 
  2. Dodanie odrobiny bordowego różu na policzki.
  3. Wykonanie makijażu ust podobną techniką jak oczu. Usta obrysowałam (nieznacznie je powiększając oraz zmieniając ich kształt) i wypełniłam czarna kredką do oczu. Na "czarna bazę" nałożyłam ten sam oberżynowy cień, a środek ust wypełniłam złotym cieniem (My Secret). Złoty cień sprawił, iż usta sprawiają wrażenie większych i pełniejszych. Dodatkowo efekt ten spotęgowało nałożenie odrobiny metalicznego błyszczyka ze złotymi drobinkami na środek górnej i dolnej wargi.
Zmieniłam górę na bardziej w "charakterze" (tu czytać gorset), ale włosów nie zdążyłam już ułożyć, bo dostałam pilny telefon i na tym etapie musiałam skończyć. Chciałam pokazać całość, a wyszło ja zawsze :( 
Poza tym, jak już przeglądałam zdjęcia to okazało się, że mimo iż w realu wszystko było równo, to tu magicznym trafem mam nos jak Harrison Ford... Nauczka na przyszłość, znaleźć lepsze miejsce do robienia zdjęć :)

Mam w głowie jeszcze jeden pomysł, ale nie wiem czy dam radę, bo ten tydzień zapowiada się intensywnie, a kończy się 3 "sprawdzianami" w mojej nowej szkole...

Mam nadzieję, iż nadchodzący czas pozwoli Wam na eksperymenty wizażowe, a mój makijaż będzie dla nich inspiracją. 


Pozdrawiam

***

Magda

You Might Also Like

6 komentarze

  1. niesamowity makijaż, mroczny i pięknie się mieni, najbardziej zafascynowały mnie usta

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny makijaż dorzucilabym jednak chyba jakieś fajne mroczne sztuczne rzęsy dla podkreślenia efektu :)

    Jeżeli masz ochotę zapraszam na

    www.blondineczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Niestety, nie przepadam za sztucznymi rzęsami, mimo wszystko :) Dlatego też napisałam o opcji dodatkowej przy tuszowaniu.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Piękny makijaż! Masz talent:))
    Przy okazji chciałabym Cię serdecznie zaprosić do mojego rozdania blogowego, więcej info: http://sayonaramoose.blogspot.com/2012/12/rozdanie-rozdanie-rozdanie-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem szczerze, że nie wiem, nie zrobiłam niczego specjalnego. Po 25 minutach wyłączyłam piekarnik i od razu je wyjęła, żeby nie wyschły. I nie opadły ani trochę:) Przy okazji zapraszam Cię do konkursu u mnie na blogu, jeśli jeszcze nie brałaś udziału. Do wygrania aż 6 zestawów nagród:)

    OdpowiedzUsuń