My Secret Glam Specialist Eyeliner

13:33

Witajcie po długiej przerwie. Pierwsza sesja w szkole za mną i mogę z duma oświadczyć, że jestem na drugim semestrze pierwszego roku. Teraz przeraża mnie wizja testu zewnętrznego, który będzie za pół roku :P 

Ale nie o tym dzisiaj. Dzisiaj recenzja linera od My Secret w pięknym kolorze metalicznego fioletu o nazwie Amethys nr 11, ale gościnnie w trakcie recenzji pojawi się też kolor Carbon nr 1 (czysta czerń).


Zacznijmy od wyglądu. Malutka buteleczka, ok. 10 cm wysokości (łącznie z aplikatorem). Pojemność 4ml. Aplikator to dość miękki i dość precyzyjny pędzelek. 

Co obiecuje nam producent? Na opakowaniu możemy przeczytać, że liner "nie rozmazuje się", a "efekt jest widoczny przez cały dzień". 
 Buteleczka

Kolor na dłoni

A jak jest w rzeczywistości? Zgodzę się, że kolor się nie rozmazuje, a efekt jest widoczny bardzo długo, ale jaki efekt to już inna historia.

Po pierwsze konsystencja - jest ok, odpowiednio płynna, ale dość lekka, dlatego czasem trudno pokryć kreskę jednolitą warstwą. Nie tylko pod względem koloru, ale także ilości kosmetyku na niej. Jak zapewne wiecie, w ciągu dnia nasza powieka wykonuje miliony ruchów - mruganie, ruchy gałki ocznej. To wszystko wpływa na nasz "naoczny" makijaż. Musi być on jednocześnie trwały, ale też elastyczny. Niestety, eyelinery od My Secret takie nie są. Już w chwilę po aplikacji, w trakcie schnięcia, można wyczuć jak ich struktura się kurczy i jak ściągają się na powiece. Zwłaszcza w wewnętrznym kąciku. Jaki jest tego efekt? Pękanie. Przy każdym ruchu powieki pojawiają się drobne pęknięcia  a  w końcu wyraźne przerwy w strukturze kreski. Efekty możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu, zwłaszcza w przypadku czarnego linera efekt jest bardzo widoczny. 


 W ciągu dnia, stają się one bardziej widoczne, a przez to nasz makijaż staje się mało atrakcyjny. Dodatkowo linery te mają jeszcze jedną paskudną cechę, która może całkowicie zepsuć nasz makijaż.


Widzicie? Noszę soczewki kontaktowe i czasem (zwłaszcza po kilku godzinach przed monitorem) czuję różne rzeczy w oku - piasek, kłucie, czasem swędzenie. Dlatego też często dotykam powiek, rzęs i ogólnie pojętych okolic oczu. Jak dla mnie taki efekt jak na zdjęciu jest po prostu niedopuszczalny, a dodam że potarłam te kreski niezbyt mocno, kilka razy w tę i wew tę. Naprawienie takiej kreski jest praktycznie niemożliwe, ponieważ dobudowujemy kolejną warstwę linera, który znowu pęka i się łuszczy.

Jakieś plusy? Kolor i łatwość zmywania - wystarczy ciepła woda.  

Moja ocena:
Kolor: 5/5
Intensywność: 3/5
Trwałość: 1/5
Dostępność: Drogerie Natura
Czy kupię ponownie: Zdecydowanie nie. Już żałuję dokupienia czarnego.

Mam nadzieję, że moja recenzja była dla Was pomocna.


Pozdrawiam

***

Magda

You Might Also Like

0 komentarze