MaxWeekend z MaxLash, czyli zabawa w stylu Pin Up

22:37

Cóż to był za weekend!
Ach, aż się łezka w oku zakręciła, że tak szybko minął... 


Jakiś czas temu chwaliłam się Wam moją wygraną w konkursie organizowanym przez MaxLash Professional London. Nagrodą było uczestnictwo w imprezie VIP w stylu pin up w sobotę i niedzielę 20 i 21 lipca. W międzyczasie powstał nasz mały tajny profil na FB. Dzięki temu miałyśmy okazję poznać się już troszkę przed wyjazdem. A także wymienić uwagi dotyczące braku stroju na wyżej wymienioną imprezę. Jakiś czas przed wyjazdem mój Mąż się naśmiewał ze mnie mówiąc, że "vipuję" albo mówiąc do mnie "eh, Ty vipie". Jakże znamienne były to słowa...

20 lipca:
Pakowanie do wyjazdu zajęło mi więcej czasu niż się spodziewałam i jak zwykle wzięłam więcej rzeczy niż potrzebowałam. Zwłaszcza butów, ale lubię mieć wybór :) Mimo, że większość rzeczy spakowałam poprzedniego wieczora, to i tak rano dopakowywałam się w popłochu. Czy tylko ja mam poważne problemy natury serialowo-komuterowej z rana do śniadania? Mimo pobudki o 5 rano leciałam z językiem na wierzchu, tzn. jechałam taxi, na pociąg o 7:28. Na dworzec dotarłam niemal w ostatniej chwili (ok. 7:25). Ledwo wsiadłam i już jechałam. Poznaniu STRZEŻ SIĘ :D

Good morning Szczecin

Do Poznania dojechałam o czasie, ale jak zwykle pobłądziłam na tamtejszym dworcu i musiałam krążyć. Na dworcu w umówionym miejscu czekał na mnie Maciek, współwłaściciel Max Lash, niesamowicie pozytywnie nakręcony człowiek oraz część dziewczyn . Po zbiórce pojechaliśmy do hostelu TEY, gdzie zostawiłyśmy nasze rzeczy i ruszyłyśmy w miasto zwiedzać. Nasz hostel położony jest niemal w samym centrum Starego Rynku, pomiędzy Kościołem Farny a samym rynkiem. W trakcie zwiedzania dowiedziałyśmy się od Maćka, gdzie są najlepsze imprezy, gdzie dają najlepsze i najtańsze piwo/wódkę, a także dlaczego ta czy tamta knajpka jest lepsza od innych :) Ot, zwiedzanie dla imprezowiczek :) O 12 oglądałyśmy oczywiście trykające się osiołki. Maciek mówił też, że ludzie biją im brawo jak skończą, ale my chyba trafiłyśmy na jakąś grupę mało-klaszczącą... Następnie udaliśmy się do Crime Story na pyszny obiadek, gdzie poznałyśmy Agnieszkę i Madzię, które dojechały do nas później, a także resztę Max Lashowej ekipy - Rafała, Piotra i p. Agnieszkę Szeremetę. Tam też odbyło się losowanie pokoi. Ja wylosowałam moje osobiste makijażowe guru, czyli Agnieszkę z Agowych Petitek. O takiego banana na buzi miałam *_____________* Tam też otrzymałyśmy pin upowe pamiętniki, na spisywanie wrażeń z imprezy. Po obiadku przyszedł czas na szybki prysznic, zabranie wszelkich pin upowych strój i akcesoriów i ruszyłyśmy w nieznane. 

 Początek zwiedzania



 Kościół Farny



"Przybyli ułani pod okienko..."

Malinowa Od-Nowa w pod poznańskim Skórzewie to Centrum Kosmetyki i Stylizacji Max Lash. To tutaj odbyła się główna część naszego spotkania, czyli stylizacje pin up. A wszystko pod czujnym okiem p. Agnieszki Szeremety, która przygotowała dla nas mały pokaz makijażu. A wszystko w totalnie pin upowej oprawie - muzyka, kokardki, kolorowe drinki i urocze ciasteczka. Następnie przeszłyśmy metamorfozę i każda z nas zamieniła się w gorącą pin up girl rodem z lat 50. Bandamki, rozkloszowane spódnice i czerwone usta. A także chłopaki ubrani w rurki, szelki i obcisłe koszulki. Nad naszymi fryzurami czuwała fryzjerka Ela, która wyczarowała dla każdej z nas odmienną fryzurę w rekordowym czasie. Elu, zostajesz moją włosową idolką! Po stylizacji przyszedł czas na sesję. Dzięki uprzejmości okolicznych mieszkańców przejechałyśmy się na stylizowanym rowerze, a dziewczyny zrobiły sobie zdjęcia przed salonem.




 Oficjalne powitanie. Na zdjęciu - Maciek, ja i Madzik

 Agnieszka Szeremeta i Maciek

Znowu ja, Maciek i Kasia, właściciele Max Lash Professional London

Pokaz makijażu w stylu pin  up, modelka - Kasia











A później? Wywieźli nas w pole. Dosłowne! Możecie sobie wyobrazić nasze miny, kiedy na jednym z rond Maciej skręcił w leśną drogę. Po prawej bagna, po lewej bagna, las się zagęszcza... i nagle wyjeżdżamy na polanę tuż obok pól. A na polanie czeka na nas piknik i kolejna sesja zdjęciowa. To właśnie tutaj napstrykałyśmy najwięcej zdjęć. 








Po sesji szybko zapakowałyśmy się do aut w nadziei, iż jedziemy już na kolację. A tu kolejna niespodzianka. Szybki wjazd na stację benzynową, drift z piskiem opon, zarzut w lewo i naszym oczom ukazuje się ... stylizowana limuzyna!

Limuzyną pojechałyśmy na jeszcze jedną szybką sesję, a później to już niezapomniany rajd do centrum Poznania z szampanem i hip hopem w tle. Oj działo się, działo :)




Kolacja w stylizowanej knajpce na Starym Rynku i sesja w lokalu. I niezapomniany moment, kiedy podchodzi do nas jakiś pan i pyta czy może nam zdjęcia zrobić :D Celebrytki hihi :)

 W drodze na kolację





Zdjęcie zawiera lokowanie produktu :)

Szybka wizyta w hostelu na małą zmianę garderoby, poprawę makijażu i lecimy na imprezę w Cuba Libre. Prywatna loża, drinki i kubańskie rytmy... Mmmmm.... Niestety zmęczenie daje o sobie szybko znać, dodatkowo wypite procenty też szybko działają. Wytrzymuję gdzieś do 1 i z kilkoma innymi dziewczynami zawijamy się do hostelu. Demakijaż, prysznic i łóżeczko. 

Rano urządzam pobudkę Adze przedterminową pobudkę już o 8. Aguś przepraszam :P No potrzebuję chwili, żeby się zwlec z łóżka, wymyć te włosiska moje, a później je wysuszyć jeszcze...

Nasz pokoik

Mega śniadanie w Werandzie. Piękny lokal mieszczący się tuż obok naszego hostelu. Porcja wielka, najadłyśmy się za wszystkie czasy :) Przy okazji wysłuchujemy z Agą opowieści o serenadach w nocy od zakochanych panów i  dziękuję w duchu za pokój od podwórza. 

Niestety, pomalutku zaczęłyśmy się zbliżać do finału weekendu. Po wymeldowaniu z hostelu Maciek i Piotrek zabrali nas z powrotem d Skórzewa, gdzie dowiedziałyśmy się więcej o samej marce Max Lash, produktach firmy oraz przeszłyśmy zabieg trwałego podkręcania rzęs. Zobaczyłyśmy też kuferek prawdziwego faceta :P Maciek z Kasią (współwłaścicielką, instruktorką i naszą pin upową modelką na pokazie makijażu) śmiali się, ze przy moich rzęsiskach to nie ma co robić trwałej, bo mi pod powieki wejdą, takie długie są. I rzeczywiście trwałą miałam chyba najkrócej ze wszystkich dziewczyn trzymaną, a rzęsy były tak wykręcone, że mnie po powiekach łaskotały! Mimo, iż od samego wyjazdu już minęło trochę czasu, efekt nadal jest widoczny, a rzęsy w ogóle na tym nie ucierpiały. W trakcie wykonywania zabiegów miałam okazję troszkę pomagać - zmywać preparaty oraz zdejmować taśmy zabezpieczające.



W trakcie trwanie zabiegów, po kolei dziewczyny zaczęły zbierać się do wyjazdu. I tak weekend oficjalnie zaczął się kończyć. Ja jechałam jako ostatnia, więc miałam czas jeszcze chwilę pogadać z Kasią i Moniką z loveshopping91, która mieszka w Poznaniu i została ze mną do samego końca. Dzięki Ci bardzo :)

W drodze powrotnej do Szczecina głowę miałam pełną wrażeń ostatnich dni. Milion wrażeń, którymi chciałam się jak najszybciej z kimś podzielić. Trafiło na mojego Kochanego, który cierpliwie wysłuchał całej relacji. Ogrom emocji trzymał mnie jeszcze kilka dni, a w poniedziałek miałam ciężki powrót do szkolnej rzeczywistości...

Ale, ale... Już wkrótce, bo 13-14 września robimy "Weekend Vip II". Wszystkich chętnych do wzięcia udziału w kolejnej niezwykłej imprezie zapraszam do śledzenia profilu Max Lash na FB.

Udział wzięły:

Zdjęcia mieszane - moje i dziewczyn :) Bez zezwolenia nie ruszać! Bo znajdę i zrobię coś niemiłego :)



***

Magda



You Might Also Like

6 komentarze

  1. Aaaa moje durne miny na zdjęciach z zaskoczenia :)
    Już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzik - Głupie miny to miałaś na tej sesji mojej z lokalu, dlatego nie publikowałam ich :P

      Usuń
  2. Miło było z Tobą dłużej pogawędzić:-) mało czasu było na takie pogaduchy: p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Mega napięty grafik był.

      Usuń
  3. weekend był wspaniały!!! :)))

    OdpowiedzUsuń