Fioletowa plama na ślub i inne okazje

19:17

Witajcie,
powoli wracam do regularnego pisania postów. Póki co, po głowie chodzą mi makijaże, ale mam też kilka pomysłów na wpisy pielęgnacyjno-pokazowe (?). Zobaczymy co czas przyniesie :) Oprócz tego, że przez ostatni rok nauczyłam się blendować 100 razy lepiej niż wcześniej, zrobiłam remont i obecnie eksperymentuję z miejscami do robienia zdjęć, to wypadło mi z 50% włosów... Niestety, stres ma to do siebie, że gdzieś wychodzi. U mnie wyszedł z włosami :) Więc wybaczcie te moje strąki wiszące na końcu :P

Zaczynamy? Zaczynamy :D
Lista użytych przeze mnie produktów na końcu wpisu. 

Buzia przygotowana - podkład, korektor, puder.

Jest płasko...

Ok. Zaczynamy - załamanie powieki podkreślam matowym cieniem w odcieniu różowo-skórnym. Dobrze rozcieram, tworząc coś na kształt naturalnego cienia na skórze. 

Na powiekę ruchomą, mniej więcej do 2/3 jej długości wklepuję palcem lawendowy metaliczny cień. 

Granicę pomiędzy cieniami rozcieram. 

W zewnętrznym kąciku metalicznym cieniem w kolorze borówkowym (takim lekko niebieskim fioletem) tworzę zarys dalszego makijażu. Kolor ten podbije mi też następny nakładany cień. 

Blendujemy, blendujemy, blendujemy...

Mniej więcej tak powinien wyglądać ten etap na Waszych buźkach.

Na borówkowy cień nakładam wrzosowy matowy cień, oczywiście całość blenduję kierując się w stronę środka powieki. 

Linię rzęs, do długości źrenicy zagęszczam czarną kredką.

O właśnie tak - nie za dużo, nie za mało. Bez jaskółek itp. zakończeń.

Kredkę rozcieram śliwkowym matowym cieniem i kieruję roztarcie w zewnętrzny kącik i załamanie powieki.

Górna powieka prawie gotowa...

Prawie to samo (oprócz kredki) robimy z dolną powieką.

Na środek powieki nakładam palcem minimalną ilość Duraline Iglota - dosłownie samą lepką warstwę po roztarciu kropelki na dłoni. Następnie wklepuję płaskim pędzlem opalizujący na różowo-żółto pyłek.

Widzicie różnicę?

Wewnętrzny kącik wypełniam delikatnie najpierw perłowym cieniem sypkim, a następnie odrobiną srebrnego pyłku. Sprawia on, że kącik dosłownie iskrzy. Nadmiar, który został na pędzlu wklepałam malutką plamką na sam środek powieki przy linii rzęs. 

Widzicie? :)

Konturuję buzię bronzerem i matowym cieniem w kolorze burym. Na tym polu nadal eksperymentuję i szukam najlepszego wyjścia dla mnie. Szczyty kości policzkowych, czubek nosa, łuk Kupidyna i środek brody zaznaczam rozświetlaczem. 

Teraz mój trik na pełne, ale nadal wyglądające naturalnie usta. Jak widzieliście już nie raz Bozia poskąpiła mi górnej wargi... No cóż, są i na to sposoby. Na pokryte wcześniej podkładem usta nakładam jagodową pomadkę i wyrysowuję je dokładnie na kształt jaki chcę. Ale nie byle jaką pomadkę - taką, która powoduje odbarwienie ust pod spodem. 

Pomadka niech sobie trochę poleży. My w tym czasie zajmiemy się innymi rzeczami - brwi? Są!

Włosy? Są! Jeszcze tusz, linia wodna, sztuczne rzęsy plus zalotka i wracamy do ust :)

Tadam! Nadmiar pomadki odcisnęłam w chusteczkę, a następnie nałożyłam błyszczyk z delikatnymi drobinkami w malinowym kolorze.

No i mamy gotowy look - pełne usta można mieć bez konturówki czy zastrzyków z wypełniaczy :)

Jak widzicie, makijaż jest jednocześnie dość subtelny, świetlisty i bardzo kobiecy. Moim zdaniem idealny zarówno dla panny młodej, świadkowej czy gościa weselnego. Nada się także na inne okazje - jak absolutorium, zakończenie szkoły, chrzciny... Możliwości jest wiele. 

Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła się bawić ze skończonym makijażem - tu zabawa w lata 90. :) w usta dodatkowo wklepałam delikatnie pędzlem ten sam opalizujący pyłek, którego użyłam na oczach.

Mam nadzieję, ze makijaż przypadł Wam do gustu. Ostatnio fiolety są u mnie mocno na topie i spodziewajcie się jeszcze niejednego makijażu, w którym fiolet będzie grał główne skrzypce :)

Użyte produkty:
Twarz: 
Pierre Rene Skin Balance nr 20 i 21 - podkład
Catrice Camouflage Cream  nr 010 Ivory - korektor
Paese Puder ryżowy - puder
Ikos Ziemia egipska - bronzer
Inglot 358 Matte - cień
Wibo Diamond Illuminator - rozświetlacz

Oczy:
Inglot 319 - cień
Kobo 202 Fashion - cień lawendowy - wycofany z produkcji, ale możecie jeszcze na niego polować na wyprzedażach
Kobo 210 Fashion - cień borówkowy - wycofany z produkcji, ale możecie jeszcze na niego polować na wyprzedażach
My Secret Natural Beauty Night Out - cień wrzosowy
Sensique Velvet Touch nr 155 - cień
Czarna miękka kredka - dowolna, którą lubicie :)
My Secret Satin Touch Kohl nr 19 Nude -linia wodna
Kobo 505 Sea Shell - pyłek
Inglot AMC 75 - cień sypki
Kobo 503 Frosty White - pyłek
Rimmel Super Curler 24 HR nr 01 Black - tusz do rzęs

Usta:
Gosh Intense Lip Colour nr 304 - pomadka w płynie
Art Deco Lip Brillance nr 58 - błyszczyk


Do usłyszenia wkrótce

***

Magda

You Might Also Like

0 komentarze